JESTEM OFIARĄ SWATTINGU. NIESTETY KRAKOWSKA POLICJA I POGOTOWIE RATUNKOWE CHYBA NIE WIEDZĄ CO CO JEST SWATTING...
ELA GAWIN DZIENNIKI
16 V 2024 r., czwartekJESTEM OFIARĄ SWATTINGU. NIESTETY KRAKOWSKA POLICJA I POGOTOWIE RATUNKOWE CHYBA NIE WIEDZĄ CO CO JEST SWATTING...
Dzisiaj obudziłam się o godz. 8.00 rano żeby się czegoś napić i zapalić papierosa... Spałam tylko 4 godziny. Na razie nadal nie śpię.
Napiszę ten tekst dla moich Widzów w SOCIAL MEDIA i spróbuję jeszcze zasnąć... Jestem bardzo zdenerwowana i przygnębiona...
Wczoraj wieczorem zrobiłam PODIUM na moim serwerze Discorda (kanał głosowy). To moje cotygodniowe spotkania, rozmowy z moimi widzami i internetowymi obserwatorami.
Nie miałam najlepszego humoru dlatego spokojna rozmowa z Widzami szybko przerodziła się w mniejsze i większe "awantury", przepychanki słowne z hejterami...
Koleżanka z Discorda zamówiła mi pizzę (poprosiłam ją o to publicznie). Opowiadałam o moich zarobkach na Youtube i w SOCIAL MEDIA, bo hejterzy lubią zarzucać mi lenistwo i to, że nie pracuję... To wszystko zdenerwowało internetowych hejtetów... Nagle moje obydwa telefony zaczęły non stop dzwonić, nie lubię wyciszać telefonów bo mam rodzinę, przyjaciół i znajomych, muszę być dostępna...
Hejterzy zmawiają się i umawiają na innych serwerach Discorda, jakiś discordowych grupach, na Facebooku, grupach na Messengerze i w innych miejscach żeby robić RAJD na moich GŁOSÓWKACH LIVE-ach i profilach w SOCIAL MEDIA.
Na koniec, wczoraj w nocy wezwano mi policję i musiałam wyjść z PODIUM (na serwerze Discorda).
Otworzyłam drzwi policji bo nie mam już pieniędzy na naprawę drzwi po ich wyważaniu, było tak kilkanaście razy w ciągu minionych 2 lat.
Ktoś zadzwonił na numer alarmowy 112, kłamiąc, że rzekomo mówiłam na eczorajszym PODIUM, że chcę się zabić...
BILANS WCZORAJSZEGO PODIUM:
Podcięte kable do internetu. Dwa radiowozy policji i karetka pogotowia pod moim blokiem, 4 funkcjonariuszy policji 2 ratowników medycznych w moim mieszkanku.
Przez godzinę, w środku nocy musiałam przekonywać 4 policjantów i 2 pracowników pogotowia ratunkowego, od około godz. 1.30 do 2.30 w nocy, że nie chcę się zabić ani nie chcę zabić nikogo innego... I nie planuję popełnić żadnego przestępstwa.
Gdy wszyscy poszli z trudem zasnęłam, bo byłam bardzo zdenerwowana, zasnęłam po godz. 4.00 nad ranem. Chciałam oglądnąć jakiś film dla odreagowania. Ale zepsuto mi internet i telewizję, więc telewizor nie działał...
Policja i pracownicy pogotowia nie byli zbyt mili, przyznaję, że ja byłam jeszcze mniej miła... Nie wiem po co przyjechały aż 2 radiowozy policyjne i 4 policjantów z dwóch różnych komisariatów (z komendy miejskiej policji w Krakowie i z mojej rejonowej komendy).
Chyba z ciekawości
Odniosłam wrażenie, że bardzo chciano mnie gdzieś wywieść z domu (do aresztu, do szpitala psychiatrycznego lub na izbę wytrzeźwień). Czułam się jak zwierzę, które znowu wpadło w sidła służb i znowu chce się mnie w coś wrobić...
Przeczytałam policjantom fragment mojego zawiadomienia o SWATTINGU, z jakim mam problemy od kilku lat, które planuję rozesłać po komisariatach, komendach i innych instytucjach w całej Polsce. Robiłam to już wcześniej.
SWATTING to złośliwe, nieuzasadnione wzywanie do kogoś służb, zwłaszcza policji, oparte na kłamstwie, że ktoś popełnił jakieś przestępstwo. Zdarza się to często intetnetowym influencerom.
Chciałam pokazać też zażalenia na interwencje policji i pogotowia ratunkowego w moim domu jakie napisałam. Nie było na to czasu, ale wspomniałam o nich...
Było mi przykro i wstyd. 6 osób, stojących w przedpokoju w moim mieszkaniu rozglądało się po pokojach... Jeden z policjantów i pracownik pogotowia byli bardzo niemili, częściowo dlatego bo się awanturowałam (reagowałam tak ze strachu, że znowu nie prześpię nocy albo dwóch nocy w domu i zostanę gdzieś wywieziona). Reszta policjantów (trzech) i druga pracowniczka pogotowia stali spokojnie... Były dwie kobiety, które chyba wykazywały zrozumienie mojej syruacji i jeden miły policjant z komendy miejskiej, który interweniował miesiąc temu gdy złamałam nogę...
Wszystkie z tych osób były już u mnie wcześniej na innych interwencjach...
A może oni po prostu grali rolę dobrych i złych policjantów i ratowników? Tylko w jakim celu?
Wczoraj ponownie zrozumiałam, że będzie mi bardzo trudno przekonać urzędników i służby do mojej racji.
Mówiono mi, że te sytuacje to moja wina bo to ja prowokuję te anonimowe zgłoszenia. I że mam bardziej zastanawiać się nad tym co mówię i co piszę w internecie. Z tym drugim zdaniem akurat się zgadzam. Miałam niestety wrażenie, że służby nie mają wiele autorefleksji i zrozumienia mojej sytuacji. Jeden rozmawiający ze mną policjant i pracownik pogotowia wmawiali mi winę za te interwencje.
Trzy tygodnie temu jeden z pracowników pogotowia mówił nawet, że zgłosi mnie do sądu i obarczą mnie kosztami za te interwencje. Zabrano mnie wtedy w nocy na siłę karetką pogotowia do szpitala psychiatrycznego, skąd wróciłam nad ranem do domu. Miałam problem z zamówieniem taksówki, musiałam przejść ponad kilometr ze złamaną nogą, o kulach, w poszukiwaniu taksówki (do przystanku autobusowego była podobna odległość.)
Zniszczyłam nogę (świeżo zagojone złamanie).
Dzisiaj w nocy jeden z pracowników pogotowia powiedział przy 5 pozostałych osobach, że o ile wie, to ja byłam wielokrotnie pacjentką szpitala psychiatrycznego... Powiedziaĺ tak chyba, żeby wmówić, zasugetować pozostałym osobom, że nie należy mnie traktować poważnie... Zaprzeczyłam bo to nie prawda. Jak on jednak mógł tak skłamać, zmyślić to, pomówić mnie?
Równie dobrze ja mogłabym go zapytać czy on podkrada ze szpitala morfinę i ją zażywa (oglądałam miesiąc temu film na Youtube albo na www.onet.pl, że podejrzewa się o takie działania jednego z pracowników krakowskiego pogotowia ratunkowego przy szpitalu Narutowicza i były nawet świadczące o tym nagrania z monitoringu; to był film zrobiony chyba przez telewizję TVN.
Gdy wczoraj policja wychodziła ode mnie ten "zły policjant" zaśmiał się przy wszystkich (pozostałych 5 osobach) i powiedział, że dzisiaj mam względny porządek w mieszkaniu, bo ostatnio jak był u mnie to był bałagan. Czy ich nie obowiązuje tajemnica zawodowa i tajemnica interwencji?
JA MAM PEWIEN ZWYCZAJ, ŻE W TAKICH SYTUACJACH, gdy mam różne kontrole w domu, wychodzę po wyjściu służb na klatkę, uchylam okno, słucham i patrzę jak się ci ludzie zachowują (mieszkam na wysokim parterze więc łatwo jest wszystkich "podsłuchiwać"). I wiecie co wczoraj widziałam i słyszałam? Drwiny, śmiech, obraźliwe komentarze, gesty, obgadywanie...
A wszyscy przyszli do mnie niby jako do potencjalnego samobójcy. Chociaż nawet przede mną nie udawano, że się w to wierzy, bo nikt mnie nie pytał czy mam jakieś zmartwienia i nikt mnie nie uspokajał, przeciwnie.
Właśnie dlatego nie chcę takich nieproszonych gości w nocy, w domu, będą mnie potem "obgadywać" co robię i co mam w mieszkaniu. To interesujące bo niektórzy policjanci i pracownicy pogotowia też chyba wiedzą, że jestem "gwiazdą internetu". W końcu ogląda mnie już ponad 500 000 osób w całej Polsce. Ciężko pracowałam na moją popularność i tozpoznawalność jako youtuberka i influencerka. Może policja I pogotowie przyjeżdżają do mnie dla rozrywki, żeby się dowartościować albo żeby mnie ukarać za wypowiedzi o nich?
Zresztą ja dobrze wiem, że pracownicy instytucji, urzędów, służb, a nawet sądów obgadują i wyśmiewają ludzi, których sprawy prowadzą. Pokazał mi to kiedyś mój znajomy prawnik... Wiele razy dzwonił przy mnie do różnych instytucji i służb, nawet do sądu w moich sprawach, przymilał się urzędnikom i udawał, że mnie nie lubi, (chociaż oficjalnie byłam jego klientką) i rozmawiał o mnie... Równocześnie puszczał mi na głośniku wypowiedzi tych urzędników o mnie, słyszałam jak mnie krytykowali, śmiali się ze mnie i było jasne, że różne decyzje o ludziach i w ich sprawach zapadają przy kawie, "pod stołem", a nie w służbowym gabinecie...
Dzisiaj w nocy byłam bardzo zdenerwowana. To prawda, czasami na moich LIVE-ach czy głosówkach bywam przygnębiona, ale nigdy nie mówiłam w internecie ani nie pisałam, że planuję samobójstwo czy jakieś przestępstwo...
Wczoraj w końcu, częściowo, udało mi się przekonać policję, że jestem ofiarą tej sytuacji albo przynajmniej zniechęcić ich do wywożenia mnie z domu i wszyscy poszli 😦
Niestety potem długo nie mogłam zasnąć. Obudziłam się dzisiaj bardzo zdenerwowana o godz. 8.00 rano bo nie byłam w stanie już spać. Przede mną kolejny dzień. Zaplanowałam na dzisiaj różną pracę i działania, z części będę musiała zrezygnować. Ból głowy, mdłości, osłabienie, kołatanie, a nawet bóle serca, suchość skóry, gorączka, ból gardła albo inne dolegliwości to u mnie normalne reakcje po takim stresie...
Po każdej takiej sytuacji nie mogę dojść do siebie kilka dni. Nie tylko, że źle się czuję psychicznie i fizycznie to w dodatku nie jestem w stanie nic robić a przede wszystkim pracować.
Spróbuję teraz zasnąć bo boli mnie głowa i gardło i mam gorączkę...
Jak wstanę napiszę pismo na policję z wyjaśnieniem wczorajszej i podobnych sytuacji i złożę WNIOSEK o ustalenie danych i ukaranie wszystkich osób wprowadzających w błąd służby.
Mam też inne pisma do napisania.
Może to wszystko co stało się dzisiaj w nocy stało się dlatego, że na PODIUM poprosiłam o pizzę koleżankę i mi ją zamówiła... I chwaliłam się moimi zarobkami. Muszę ostrzec koleżankę żeby nie ujawniała w internecie nic o sobie, bo internetowi hejterzy ją znajdą, zdoksują i będą dręczyć.
Na wczorajszym PODIUM dano wiele WYCISZEŃ i BANÓW. To nie ja je dawałam ale ja za nie zapłaciłam wezwaniem policji i uszkodzeniem internetu...
Kolejnym czynnikiem zapalnym tej sytuacji było to, że chwaliłam się, cieszyłam się, tłumaczyłam, że zarabiam na Youtube, ONLYFANS itp.
Miałam rację, że robienie tych głosówek i LIVE-ów jest trudne.
A zawiść ludzi i brak wyobraźni, obojętność, czasami wręcz złośliwość i agresja służb typu policja, prokuratura, sądy, pogotowie ratunkowe mnie przeraża...
Martwię się bo skoro te instytucje i służby znają mój problem to dlaczego nie pomagają mi w rozwiązaniu go, tylko przeżywam coraz większe przykrości...
WIEM, ŻE TEN TEKST MAŁO KOGO WZRUSZY DRODZY WIDZOWIE. Nawet Wy, moi fani traktujecie mnie jak marionetkę. Macie swoje sprawy, pracę i życie. Moje cierpuenie Was nie obchodzi. ALE MOŻE JAK PRZESTANĘ SIĘ ODZYWAĆ W INTERNECIE, reagować na Wasze telefony i wiadomości, chociaż czasami, jak stracicie swoją rozrywkę, a Wasza potrzeba informacji o mnie nie będzie zaspokajqna coś w Was drgnie...
W końcu, nieprędko znajdziecie nową małpę do oglądania. A byle kto mnie nie zastąpi bo przyzwyczaiłam Was do wyrafinowanej, skomplikowanej, prowokującej do myślenia rozrywki (twórczości)...
WGŁĘBI SERCA NADAL CHCĘ BYĆ NAIWNA I CHCĘ WIERZYĆ W TO, ŻE SĄ UCZCIWI I DOBRZY LUDZIE, URZĘDNICY, POLICJANCI, PROKURATORZY I SĄDY... Niektórzy naprawdę tacy są i nawet takich znam...
JAKIE MAM WNIOSKI, JAKI JEST MORAŁ Z TEJ SYTACJI?
Muszę ograniczyć aktywność na Discordzie, robić mniej PODIÓW, mniej LIVE-ów na Youtube, ograniczyć do maksimum informacje o moim życiu osobistym, rodzinnym i zawodowym, pracy, współpracy, zarobkach itp. Muszę regularnie przestrzegać moich znajomych, przyjaciół, rodzinę, współpracowników, klientów i sponsorów o ryzyku doksowania ich i prześladowania za to, że mnie lubią i mi pomagają....
LUDZKA ZAWIŚĆ MNIE PRZERAŻA. Któregoś dnia jakiś psychopata przyjdzie w czasie mojego LIVE-a pod mój dom, podleje mi drzwi do mieszkania benzyną i mnie podpali...
Tylko za to, że mam odwagę mówić, że popieram polską prawicę i PiS i dlaczego, że nie chcę się dać "wygryźć" z internetu, że chce mi się pracować i żyć. A potem jak już mnie spalą i być może zabiją policja powie mojej rodzinie, że to moja wina i że rodzina ma zapłacić za interwencje i zniszczenia...
Powie się, że miałam zaburzenia psychiczne i sama sprowokowałam te sytuacje i los...
OGARNĄŁ MNIE SMUTEK. Skoro w tak oczywistej sprawie trudno mi przekonać instytucje, urzędy, służby czy nawet sądy do mojej racji jakie są szanse na rozwiązanie problemu zabrania mi dziecka przez Sąd Rodzinny. Tutaj tak samo bierze się pod uwagę argumenty, kłamstwa i donosy internetowych hejterów, a nie patrzy się na problem mojej rodziny w szerszej perspektywie. Działa się zapobiegawczo.
Lepiej na wszelki wypadek zabrać rodzicom dziecko, żeby tylko potem nie odpowiadać jak dojdzie do zagrożenia bezpieczeństwa dziecka (nawet gdy to małoprawdopodobne). Co z tego, że skrzywdzi się dziecko, najważniejsze, że nie straci się pracy...
Mam postanowienie Sądu karnego i prokuratury o tym, że moje aresztowanie 22 I 2022 r. było bezpodstawne gdyż nie popełniłam żadnego przestępstwa. V Komisariat Policji w Krakowie wydał wtedy decyzję o aresztowaniu mnie, na drugi dzień zabrano moją córkę do Domu Dziecka, gdzie do dzisiaj przebywa, zabrano mi też wszystkie komputery, dyski, kamerę i aparat fotograficzny (moje prace i ich kopie z 5 lat). Teraz Sąd Karny i prokuratura postanowiły, że to było bezpodstawne. Zdjęto mi w kwietniu tego roku dozór policyjny i zajaz zbliżania do mohej córeczki, 13 letniej Marysi. Mimo to uprzedzony do mnie Sąd Rodzinny utrzymuje zakaz mojego kontaktu z córką i rozważa wywiezienie mojego dziecka na drugi kraniec Polski. Pomimo, że opinie biegłych sądowych psychologów z III tego roku mówią jasno o tym, że powinnam odzyskać kontakt z córeczką i opiekować się nią. Sąd Rodzinny opiera się na donosach na mnie i fałszywych, anonimowych zawiadomieniach, które ciągle do niego napływają. 22 XI 2022 r. ktoś zadzwonił na numer alarmowy 112 mówiąc, że rzekomo namawiałam w internecie do skrzywdzenia mojej córki. Sąd Karny odmówił prokuratorowi wszczęcia sprawy. Czy ktoś mnie pezeprosi za bezpodstawne aresztowanie wtedy i dwa kolejne w ciągu dalszych miesięcy?
O jakie odszkodowanie mogę wystąpić za straty jakie poniosłam przez minione półtorej roku i moje dziecko? Myślę o 1000 000 zł. Rujna mojej firmy, pracy, zleceń, wizerunku, trauma mojej córeczki, mojej todziby, zwłaszcza mojej mamy i moja...
Czy ja mieszkam w Polsce czy już w Rosji, że panuje tutaj w Krakowie takie bezprawie?
Jak na osobę z "zaburzeniami psychicznymi" i myślami samobójczymi chyba dobrze napisałam ten tekst. Pisałam go i poprawiałam kilka godzin. Czy jeśli planowałabym samobójstwo inwestowałabym czas w napisanie tego tekstu tyle czasu?
Co dziwne interwencje policji mają miejsce tylko w czasie moich transmisji na żywo, gdy zarabiam na dobate-ach od widzów. Gdy nie pracuję wtedy nikt mnie nie zabiera z mieszkania. Pracuję w mieszkaniu, tu mam zatejestrowaną działalność gospodarczą i pracownię, niestety gdy próbuję pracować mam interwencje policji...
Policja i sądy powinny pomagać ludziom, a nie narażać ich na problemy, dokuczać ofiarom internetowego hejtu i stalkingu i utrudniać, a nawet rujnować im życie.
Co dziwne gdy sama zgłaszam przypadki stalkingu, hejtu, nękania, linczu sprawy są umarzane...
Czy jak wyjadę na wakacje w góry czy nad morze, będę tam robić LIVE-a, a ktoś zadzwoni na numer 112 i nakłamie, że jestem w domu i mówiłam w internecie, że chcę się zabić to policja przyjedzie pod moje mieszkanie w Krakowie i wyważy mi drzwi? Potem ktoś mnie okradnie. Bo ślusarze pracujący dla policji tylko prowizorycznie zabezpieczają drzwi po ich zniszczeniu. A ja mam w domu bardzo dużo sprzętu fotograficzno - filmowego i komputerowego mojej firmy. Nieprzypadkowo mam drzwi antywłamaniowe i kraty w oknach. Co z tego, jak mam chronić się przed potencjalnymi złodziejami skoro policja zniszczyła mi wielokrotnie framugę i drzwi mieszkania, bezpodstawnie.
Jeżeli macie w Krakowie jakiegoś znajomego policjanta lub pracownika pogotowia, wyślijcie im ten tekst.
POTRZEBUJĘ TEŻ POMOCY PRAWNEJ. CO ROBIĆ, DO KOGO PISAĆ ŻEBY MÓC NORMALNIE ŻYĆ?
NIE MAM I NIGDY NIE MIAŁAM ŻADNYCH MYŚLI SAMOBÓJCZYCH, mam po co i dla kogo żyć...
TERAZ KOŃCZĘ PISANIE. SPRÓBUJĘ JESZCZE ZASNĄĆ.
Mam dzisiaj różne plany i pracę, mam nowe pomysły i plany, ale nie napiszę Wam co będę robić, żeby znowu kogoś nie sprowokować do napaści czy agresji...
MAM JUŻ DOSYĆ NASZEGO DISCORDA I TYCH WSZYSTKICH ZMARTWIEŃ...
Nie wydzwaniajcie do mnie, żeby sprawdzić czy żyję, jak nie będę się odzywać kilka godzin, dzień lub dwa...
POTRZEBUJĘ ODPOCZĄĆ OD INTERNETU. Piątkowy LIVE i niedzielny LIVE na mlim kanale Youtube się odbędą, ale być może nie zrobię ich z domu...
MOŻE MNIE KTOŚ DO SIEBIE ZAPROSI? Zrobimy scenografię ale nikomu nie zdradzimy adresu nadzej siedziby...
Jak trochę poleżę to może wrócę do życia...
* przepraszam za literówki w tym tekście, których pewnie jest trochę, ale jest tak obszerny, że trudno mi go poprawić
Komentarze
Prześlij komentarz